Lubisz swoją pracę? Lepiej dla Ciebie, jeśli Twoja odpowiedź zabrzmiała szczerym: „tak”. Może to i banał ale jaki życiowy. Znane powiedzenie mówi: „z niewolnika nie ma pracownika” i nikt nie chce zatrudniać ni współpracować z kimś, komu codzienne zajęcie nie dostarcza satysfakcji i samorealizacji. Każdy jednak spotkał takich na swej drodze…


Ja mam natomiast to szczęście, że znakomitą część czasu pracy spędzam sam ze sobą. Czyli w świetnym towarzystwie Dziesiątki tysięcy godzin samotnie spędzonych za kokpitem i setki tysięcy nawiniętych na opony kilometrów to spore wyzwanie dla psychiki. Z „Marysią” czy Krzysiem w nawigacji nie porozmawiacie… a jeśli rozmawiacie to zalecam kontakt z psychologiem ;)
Jeśli ktoś nie lubi siebie samego, w tej pracy będzie miał problem. Nie lubiąc innych ludzi, kompletnie się do niej nie nadaje. Tu czeka kilkadziesiąt rozmów telefonicznych z klientami, każdego dnia w trasie i oczywiście bezpośredni kontakt z klientami na miejscu. A ludzie, wiadomo, bywają różni.
Uśmiechnięty, witam każdego z nich przysłowiowymi „szeroko otwartymi rękami”. Proza życia od lat serwuje mi wówczas ciosy w nos i poniżej pasa, bynajmniej niczego to jednak nie zmienia. Przeciwnie, interpersonalnie nadal naiwnie ufam, iż inni są tacy sami, nawet jeśli pozornie tacy sami jak ja zazwyczaj okazują się być zupełnie odmienni…
Natomiast każdy pozytywnie nastawiony i życzliwy z serca człowiek sprawia, że w ulewnym deszczu widzi się nagle promyk słońca. Kultura użytkowników szos skraca zarówno drogę jak i czas a dobre samopoczucie , to udowodnione, wydłuża nam życie. Bądźmy mili, to nic nie kosztuje! Uśmiechajmy się do samych siebie a przede wszystkim do innych albowiem to się wspaniale sprzedaje… niemal tak samo dobrze jak mebelki które do klientów rozwożę
Anastazy K.